Nadchodzą czasy prawdziwej prostoty. Choć słowo design zawsze kojarzy się raczej z efektem „wow”, odważną kolorystyką, niebanalnym kształtem i w końcu z wielkimi nazwiskami to trzeba przyznać, że małymi krokami nadchodzi czas minimalizmu, prawdziwego minimalizmu w designie.
„Mniej znaczy więcej” te najsłynniejsze słowa powtarzane dziś często w różnych dziedzinach życia, jako myśl przewodnia, a zwłaszcza dość często, jako myśl przewodnia biznesowa i projektowa. Czasami bez znajomości autora. A autor tych słów to wielki architekt Ludwig Mies van der Rohe.
Nadchodzi czas prawdziwego minimalizmu tak mi się wydaje, że przyczyną tego jest nasze nasycenie tym, co plastikowe, błyszczące i przedobrzone w swojej formie. Zagracamy naszą przestrzeń, zwłaszcza tą domową przedmiotami nie tylko, dlatego, że jest ich dużo, ale z powodu ich różnorakich form, kształtów i kolorów. Kuchnia i łazienka to wylęgarnia przedmiotów jakby każdy wyciągnięty z innego wora. Czas na minimalistyczny design i na oczyszczenie oraz uporządkowanie tego bałaganu wzorów i form, które nas otaczają.
źródło: http://jankochanski.com/SWEEPER-DUSTPAN
źródło:http://www.muji.com/
źródło:http://www.marcjacobs.com/
źródło:http://www.fermliving.com/webshop/shop/all-products/black-toilet-paper-holder.aspx
źródło:http://www.louisvuitton.com/




A ja ostatnio przeglądam masę zdjęć wnętrz “na bogato” i zachwycam się niesamowicie. Wbrew pozorom wciąż bardzo dużo tego typu wnętrz powstaje, jednak wymaga to ogromnych nakładów finansowych i niezwykłego wyczucia, których w Polsce brak, więc tutejsze “na bogato” jest jakie jest 😉
Minimalizm dobrze obecnie przędzie, bo brak rzemieślników i prawdziwych rzemieślniczych artystów, którzy byliby w stanie wykonać niektóre przedmioty. Wyroby utrzymane w minimalistycznym duchu są proste do wykonania i nieporównywalnie tańsze w produkcji, a do tego produkcja może odbywać się na masową skalę. Myślę jednak, że nigdy w pełni nie wyprze “klasyki”, bo już na wszelkie ideologie minimalistyczne powstają odpowiedzi w postaci ruchów esencjonalistów itp.
Trochę w tym prawdy, że minimalizm to w designie też pożywka dla masowej produkcji.
Zgadzam się w 100% – mniej znaczy więcej. I to “mniej” może mieć – przynajmniej wg mnie – rożne znaczenia, tzn. takie wariacje sobie dopuszczam
Czyli mniej, ale lepszej jakości (np. meble), mniej, bo więcej nie potrzebuję (ubrania), mniej, ale z efektem “wow” (dodatki). Kierując się tymi wariacjami wnętrze nie zawsze jest absolutnie minimalistyczne…