Po godzinach

Slow life, slow fashion, slow design, slow interior design

Jeśli ktoś i coś musi zwolnić na tym świecie to na pewno my sami. Do napisania tego postu nakłoniła mnie książka Joanny Glogazy „Slow fashion”, choć już od dawna po głowie chodziły mi takie przemyślenia.
Nie od wczoraj wiemy i słyszymy o tym, że staliśmy się konsumentami na potęgę. Czytamy o tym jak dużo marnujemy jedzenia, jak zasypujemy naszą planetę stertą ubrań, których już nie chcemy i nie wiemy, co z nimi zrobić. Trend szybkiej mody ma wiele wspólnego z szybkim wykańczaniem i wyposażaniem naszych wnętrz.

Wybrałam dwa cytaty z książki, które odnoszą się do mody, ale według mnie pasują też do sposobu, w jaki my urządzamy nasze wnętrza.

„W Polsce mamy opory z wyłożeniem większej kwoty na jedną wysokogatunkową rzecz niż pięć byle  jakich, ale sądzę, że to bardziej problem psychologiczny, związany z poczuciem własnej wartości oraz z przekonaniem, że luksus jest czymś nieetycznym.”

Jestem świadkiem, a może raczej słuchaczem narzekań ludzi, którzy to dopiero, co kupili piękną szafkę, a już się rozlatuje, rozkleja, traci kolor lub połysk itd. Oczekują pewnie, że wspólnie z nimi ponarzekam na producenta. Wina jednak nie leży tylko po stronie producenta. To my wybieramy słabej jakości meble i inne elementy wyposażenia wnętrz do naszych domów i mieszkań. I nie chodzi tylko o cenę, bo taniej. Chodzi też o nasz brak cierpliwości, bo wszystko chcemy szybko, na już. Nie zastanawiamy się, z czego to jest wykonane, gdzie było wyprodukowane. Brak w nas szacunku do wybieranych materiałów. Wybieramy plastikowe panele, które się ścierają, zamiast drewnianej podłogi, która posłuży nam na lata. Sofy i krzesła obite sztuczną skórą, która się przeciera i pęka zamiast naturalnych materiałów. Wszystko ma być na pokaz, na już, na szybko. Ma błyszczeć, świecić się i wręcz krzyczeć do nas. A jak się już zniszczy to idzie na śmietnik, a my kupujemy kolejne słabe produkty, które zaraz dołączą do góry śmieci, która zasypuje naszą planetę. Brak w nas też tradycji o przekazywaniu mebli z pokolenia na pokolenie. Drewniane meble czy ze szlachetnej stali pięknie się starzeją dzięki temu nabierają wartości nie tylko sentymentalnej.
Daliśmy się wciągnąć w wir bylejakości tylko, dlatego, że jesteśmy niecierpliwi i uważamy, że na lepszą, jakość nas nie stać. A tym czasem przepłacamy wielokrotnie za produkty, które nie są warte tej ceny. Ceny zaśmiecania naszej planety.

„Przedmioty, są po to, żeby ich używać, a używanie rzeczy pięknych i starannie wykonanych sprawia szczególnie dużo przyjemności.”

Nie ma większej przyjemności niż cieszenie się z posiadania i używania ładnych, oryginalnych i dobrze zaprojektowanych oraz wykonanych przedmiotów. Jestem zwolennikiem rękodzieła oraz przedmiotów z rodzimej produkcji. Dajmy szanse naszym wnętrzom na wypełnianie się dobrymi jakościowo przedmiotami. Lepiej, żeby było ich mniej, a lepszych i cieszących nas i nasze oko. Nie musimy na nie wydawać fortuny, bo znajdziemy je na targach staroci, na aukcjach w Internecie, w małych lokalnych sklepach.

Możemy wypełniać nasze szafy ubraniami z sieciówek, które mają krótki żywot i nie sprawiają wcale, że jesteśmy bardziej szczęśliwi oraz budzą złudne poczucie oszczędności. To tylko pozory. Tak samo jest z naszymi wnętrzami też możemy zawalać je przedmiotami i meblami z masowej produkcji i wcale nie czuć się w nich lepiej.
Może warto przy okazji kolejnego zakupu komody wybrać tą z prawdziwego drewna, a nie sklejki, a ceramikę kupić u naszych producentów z wieloletnią tradycją.

slow interior design
„SLOW FASHION” Joanna Glogaza autorka bloga styledigger.com

Szukam miejsc w sieci o ruchu ‘slow life’ i ‘slow design’, jeśli takie znacie i polecacie to wpisujcie pod postem. Niech będą też inspiracją dla moich czytelników.

autor: Karolina Michałkiewicz
 źródła: styledigger
 foto: KM we wnetrzu

8 comments on “Slow life, slow fashion, slow design, slow interior design

  1. Ola | Mikmok Blog

    Poza Asią zaglądam jeszcze na minimal plan (minimalplan.com), ale pewnie znasz 🙂

  2. Bardzo ciekawy artykuł. Coś w tym jest, że ludzie nie zastanawiają się, że tak naprawdę lepiej jest kupić jedną dobrą rzecz, niż zmieniać co parę lat i wyrzucać do kosza. Tym bardziej, że marnujemy też dużo czasu na poszukiwania i to się tyczy chyba dosłownie wszystkich zakupów, łącznie z jedzeniem ;).

  3. Ten „nienażarty” konsumpcjonizm jest też źródłem stresu! Często wywołuje poczucie winy i wrażenie, że nie nadążamy za tym szalonym światem. Bardzo podoba mi się myśl, o przekazywaniu przedmiotów z pokolenia na pokolenie- ale tak jak piszesz muszą one być wartościowe (co nie zawsze oznacza tylko- drogie)
    Pozdrawiam,
    Marta.

    • Karolina Michalkiewicz

      Ciesze się, że podkreśliłaś fakt iż wartościowe nie oznacza drogie. W mojej głowie za hasłem „wartościowe” zawsze podąża jakość wykonania i jakość użytego materiału oraz dobry projekt-przemyślany.

  4. Fantastyczny temat, chociaż nie zgadzam się z każdym zdaniem.

  5. Też jestem zdania, że lepiej mieć niewiele rzeczy, a znakomitej jakości. I że warto otaczać się dobrymi materiałami. Zdecydowanie mówię „nie!” bylejakości! I two w każdym aspekcie życia. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

TOP